Kryzys w praktyce jogi | Ashtanga Yoga

Kryzys w praktyce jogi

Kryzys w praktyce jogi
Autor: 
Monika Bobkowska

 „Odtąd stajesz  się tym co rozumiesz” Patanjali

Niezależnie od metody kryzys pojawia się u  wszystkich praktykujących jogę.  Szczególnie  wtedy kiedy  intensywnie pracujemy nad dyscypliną i regularnością codziennej praktyki. Jak się objawia? Na różne sposoby - od czysto fizycznego, gdy ciało staje się ciężkie i obolałe, a my pozbawieni chęci do jakiegokolwiek wysiłku; czy emocjonalnego: zniechęcenie, apatia, przygnębienie, rozdrażnienie. Znajdujemy czas na wszystko poza czasem na chwilę wyciszenia i krótkiej choćby praktyki. Głowę mamy pełną wymówek. Można  podejść do kryzysu na kilka sposobów. Czasami próbujemy przeczekać lub wyprzeć. Na kryzys możemy jednak spojrzeć  w zupełnie inny sposób. Możemy potraktować to jako twórczy i badawczy okres. Przy okazji może zaobserwujemy jakieś utrwalone lub nawykowe podejście  do samego siebie. Możemy spojrzeć na kryzys  jak na proces, który musi się pojawić, żeby  coś zmienić w naszym dotychczasowym życiu. Kiedy dopada nas kryzys to znak do wzmożonej pracy nad sobą, wnikliwej obserwacji i zmiany, pokonywania progów i kształtowania świadomości.

 U podłoża kryzysu w jodze, jak i w życiu jest to, że chcemy być „kimś”. Rzadko potrafimy po prostu być sobą i czuć się z tym dobrze.  Niełatwo znaleźć kogoś, kto totalnie się akceptuje. „Stawanie się kimś” jest źródłem napięć, ponieważ nie akceptujemy tego, kim jesteśmy. Zawsze przecież, możemy być lepsi, ładniejsi, mądrzejsi. Możemy pragnąć duchowego rozwoju, bogactwa, sławy, a gdy już to mamy zawsze możemy chcieć więcej. Czy tym właśnie jesteśmy co posiadamy czy osiągamy?  Tworzymy ideał szczęścia, wizję, a  im bardziej wymyka się spod kontroli,  tym większe pojawia się napięcie. Na prowadzonych przeze mnie zajęciach zdarzają się osoby które się „katują” w praktyce, walczą ze sobą, nieszczęśliwi, że „znowu muszą” przyjść na zajęcia, odliczając czas do końca zajęć. Już na samym początku pojawia się „błąd umysłu”. To nawyk przeniesiony z pędu życia, gdzie naginamy się do różnych sytuacji, czy jesteśmy zmuszeni, aby coś wykonać. W rzeczywistości do niczego się nie musimy naginać, ani do niczego zmuszać. To tylko nasze negatywne nastawienie, które możemy zmienić tak jak zmienić możemy sztywność naszego ciała.  Takie nastawienie sprzyja stresom i napięciom w codziennym życiu. A zachowanie w trakcie praktyki to szansa na zaobserwowanie tego.

Joga to nie  tylko praktyka asan  na lekcjach jogi . Praktyka asan jest dyscypliną analitycznej obserwacji. Chcemy  przenieść tę wypracowaną na macie świadomość do codziennego życia.

Cokolwiek się nie wydarza wokół nas jest czyste i bez napięcia. To chęć bycia kimś, wizja  samego siebie, wyobrażenia i sposób postrzegania kształtuje cierpienie. Jak to zmienić? Jak wydobyć się z matni umysłu? Nauki jogi mówią o uspokojeniu, ustabilizowaniu i ugruntowaniu umysłu. Możemy być wtedy obecni, świadomi. Obecni możemy stawać się przez skupienie i uważność w trakcie praktyki asan czy medytacji. Ta chwila jest wyrazem teraźniejszości. Możemy odczuć wtedy spokój i błogość. A kiedy jej braknie - tęsknimy za nią, przywiązując się do tej chwili, lgniemy w kolejną przeszkodę ego. Przestajemy akceptować przemijanie tej chwili spokoju i błogości, choć chcielibyśmy pozostać w tej chwili na dłużej. Przywiązujemy się do tego  stanu i za wszelką cenę chcemy go zatrzymać. Pojawia się przywiązanie, pragnienie, pożądanie – jedna z trucizn umysłu, powodujących całe zamieszanie. Kiedy coś  chcemy, zazwyczaj jest to utrudnione. Podobnie jest w codziennym życiu. Pragniemy zatrzymać ludzi, z którymi się przyjaźniliśmy, sytuacje, chwile. Chcemy przecież, aby ta chwila trwała wiecznie! CHCEMY. Czasami próbujemy odtworzyć jakąś sytuację, chwilę, relację, ale przecież ona już minęła. I tak zataczamy kolejne kręgi. Obserwując to mamy szansę się uczyć, nabierać doświadczenie i świadomość w szkole życia.

DYSCYPLINA

Jeśli robimy praktykę rano,  mogą pojawić się problemy z porannym wstawaniem.

Niechęć do wzmożonego wysiłku, wszechogarniające lenistwo, powrót do starych nawyków. Usprawiedliwiamy samych siebie przed sobą: „tak dzisiaj to naprawdę się źle czułem, nie mogłem wstać” itp. Znajdujemy wymówki.

Być może za mocno spinamy się aby prowadzić zdrowy tryb życia. Chcemy zrobić wszystko naraz, natychmiast, ograniczając w ten sposób przestrzeń na zmianę, powolny proces. Potrzebujemy więcej czasu aby zmienić stare nawyki, nastawienie, błędy umysłu. Przecież wszyscy wiemy, że nic nie przychodzi samo, ani natychmiast. Nie oszukujmy się, dajmy sobie czas i przestrzeń do zmiany. Zrelaksujmy się i potraktujmy wówczas tę przykładową poranną praktykę z uśmiechem. To pozytywny czas prowadzący nas do zmiany.

Toczymy ze  sobą  wewnętrzną walkę o dyscyplinę.  Ogarniają nas ambicje, aby jak najszybciej się rozwinąć w praktyce, kiedy brak wyczucia ciała, uważności, obecności. To prosta droga do kontuzji, bo znów za mocno CHCEMY. Ból, kontuzje to efekt, że chcieliśmy za bardzo i za szybko. Takie nastawienie sprzyja również szybkiemu „wypaleniu”. Zmęczeni, sfrustrowani, przemęczeni – „odpuszczamy” sobie. Rzucamy się  na nowo na hedonistycznie na życie, zaczynamy sobie dogadzać, bo „po co mamy się tak męczyć?”. To dogadzanie ma różne formy, to szukanie szczęścia. Jedną z nich jest jedzenie. Tak jak byśmy chcieli zrekompensować sobie poprzednie miesiące wytężonej pracy. Buddyjski nauczyciel Khyentse Norbu żartuje sobie, że nie znajdziesz szczęścia w lodówce.  Tak, jedzenie  naszych ulubionych potraw może dostarczyć nam miłego odczucia zmysłowego. Ale czy tego szukamy? Zaspokojeni przez pierwszą podstawową potrzebę, czujemy się jak dzieci zapchani „papką miłości” Joga uczy nas umiaru, umiejętności balansowania, wyczucia, uważności w stosunku do samego siebie i innych. Tylko przez takie doświadczenia możemy się nauczyć jak prowadzić zrównoważone życie. Jeśli  jednak deser został zjedzony z poczuciem winny, bo np. właśnie odstawiamy słodycze. Nasze ulubione danie właśnie powoduje niestrawność, bo zjedliśmy za dużo. Pojawia się poczucie winy,  wracamy do natrętnych myśli, przygnębienia, depresji, braku sił. Niezawodna „papka miłości” w postaci ulubionego dania zawiodła.  I co wtedy? 

AKCEPTACJA DROGA DO WOLNOŚCI („wielbłąd” „lew” i „dziecko”)

kryzys-w-praktyce-jogi-2.jpg
Na wschodzie metodą do zrozumienia kryzysu jest akceptacja, obserwacja i doświadczenie. Na zachodzie  zaś badamy, analizujemy, logicznie podsumowujemy, kwalifikujemy i uogólniamy. Spójrzmy na siebie z perspektywy  poszanowania swojego własnego, szczególnego temperamentu i sposobu funkcjonowania.

W tych wewnętrznych i zewnętrznych przemianach zainspirowały mnie wypowiedzi Osho, nieżyjącego i wciąż budzącego kontrowersje, jednego z większych współczesnych  nauczycieli duchowych. Kryzys można zaliczyć do jednego z elementów rozwoju. Osho porównuje rozwój duchowy człowieka  do przemiany larwy  w motyla. Jest etap kokonu, etap gąsienicy, aby w końcu rozłożyć piękne skrzydła i postać motyla. Na każdym etapie mamy inny ogląd rzeczywistości. Osho przytacza metaforę rozwoju -  metamorfozy ducha użytą przez  Nietzschego, nazywając  pierwszą fazę „wielbłądem”, drugą „lwem”, a trzecią „dzieckiem”.


Etap wielbłąda

Każdy człowiek musi przyswoić  kulturowe dziedzictwo swojego społeczeństwa - jego, kulturę, religię, ludzi. Musi przyswoić sobie wszystko co przeszłość mu udostępnia.(…) Przeszłość trzeba przetrawić . Nie ma w niej nic złego. To twoja przeszłość.(…) Stan wielbłąda to asymilacja. Wielbłąd nie wie jak powiedzieć „nie”. Wielbłąd nie zna „nie”

Zna tylko „tak” i to „tak” również nie ma wielkiego znaczenia, ponieważ jeśli nie znasz „nie „twoje „tak” nie może być głębokie. Wielbłąd  nie wie, co się dzieje: ciągle tylko mówi „tak” ponieważ to jedyne słowo jakie go nauczono. (…) To jest stan przed umysłem przed „ja”. Umysł się rozwija, ale nie jest jeszcze sprecyzowany „ Ja”  jest w drodze. Na etapie wielbłąda jest zależność i bezradność”. „Wielbłąd” charakteryzuję się tym, że wszyscy są ważni nie ty, bo ciebie wciąż nie ma. A więc ważniejsze jest państwo, politycy , religia, rodzice, dzieci.

Osho uważa, że większa część ludzi pozostaje na etapie wielbłąda przez całe życie.

Etap lwa

Drugi etap to bycie lwem. To etap silnego ego. „Lew zaczyna rozszarpywać wielkiego potwora zwanego - nie możesz”. „Lew” w człowieku ryczy przeciw wszystkim autorytetom. To  reakcja, bunt przeciw „wielbłądowi”. Stajesz się świadomy własnej kreatywności. Odkrywasz, że twoje wewnętrzne światło jest ostatecznym źródłem wszystkich autentycznych  wartości swojego najgłębszego potencjału. Niektórzy zatrzymują się na etapie „lwa”: wciąż ryczą i ryczą, aż od tego ryku opadają z sił. 

Etap dziecka

Trzeci etap to „Dziecko” lub etap „mędrca” . Całkowicie  niewinny i wolny od przeszłości akceptujący przeszłość.(…) „Dzieckiem” stajemy się kiedy lęk przed powrotem do stanu „wielbłąda” znika całkowicie, a ryk ”lwa” ustaje.  Wtedy rodzi się piosenka dziecka”

Rozpoczynamy od cierpienia wielbłąda, trzeci etap to etap szczęścia a pomiędzy nimi  jest stan lwa - czasem przyjemny , czasem bolesny  a czasem miły.

Dalej Osho tłumaczy, że na pierwszym etapie otrzymujesz od społeczeństwa wykształcenie, kończysz kolejne szkoły, uczelnie, zostajesz doskonałym wielbłądem z dyplomem. Lwem musisz stać się samodzielnie. Zostając lwem możesz zirytować wszystkie wielbłądy. Ponieważ wielbłądy nie lubią rewolucjonistów  i buntowników i nie myślą o wielkich rzeczach. Ponieważ wielbłądy są zwierzętami  kochającymi spokój i ład. Jeśli w wielbłądzie narodzi się chęć bycia lwem pozostałe wielbłądy będą próbowały go odwieść od tego zamiaru. Świadomość tego na jakim etapie jesteśmy w naszym życiu jest dużym krokiem naprzód.

Oczyszczanie


Dzięki praktyce jogi możemy zaobserwować na symptomy zmiany. Mogą wystąpić reakcje objawy fizycznego, emocjonalnego i umysłowego oczyszczania. Istotne jest aby je zauważać oraz umacniać się w przekonaniu, że są rezultatem naszej pracy, a nie przeszkodą. Mam wrażenie, że osoby początkujące w praktyce nie są przekonane do rezultatów wykonywania codziennej praktyki lub zwyczajnie nie wiążą objawów oczyszczania z praktyką, lub ich nie zauważają.  A właśnie osoby początkujące powinny obserwować te objawy, odmierzające postępy w procesie oczyszczania i wzmacniania, jakim jest yoga chikitsa, pierwsza seria ashtanga yogi.  Podczas intensywnego oddania się praktyce asan może wystąpić rozdrażnienie, przemęczenie, napady nerwowego śmiechu w czasie praktyki  lub po zajęciach, zahamowanie lub nadmierna aktywność seksualna. Oto kilka fizycznych przykładów, które mogą się pojawić podczas procesu oczyszczania ciała:

  1. Może wystąpić ból narządów szczególnie w obszarze wątroby, po prawej stronie pod łukiem żebrowym. Powszechnie spotykanym objawem jest ból głowy potyliczny, skroniowy i zatokowy.
  2. Mogą wystąpić wymioty żółcią lub śluzem.
  3. Zaburzenia trawienne: gazy, skurcze, rozwolnienie.
  4. Może wystąpić wzmożona potrzeba snu lub nadmierne pobudzenie.
  5. Zdarza się również, że może wystąpić zatrzymanie miesiączki (można się zastanowić czy przyczyną nie jest  nadmiar wysiłku, czy nie wykonujemy praktyki  ponad swoje siły)
  6. Wydalanie z ciała toksyn: pryszcze, nieprzyjemny zapach skóry, różnego rodzaju wydzieliny: śluz, flegma, żółć itp.
  7. Uczucie gorąca lub zimna.
  8. Bezsenność

Ten proces dobrze jest wspierać odpowiednim trybem życia. Nie musimy od razu radykalnie  zmieniać diety, a dostosowywać ją stopniowo. Organizm nie przyzwyczajony do wysiłku fizycznego może reagować szaleńczo. Dlatego też nie należy się forsować i ćwiczyć ponad swoje siły.  Wiele osób nadmiernie pobudza się.  Nie wiedzą jak tę energię ukierunkować, zaczynają dużo mówić, chaotycznie się zachowywać, robią kila rzeczy na raz. W rezultacie stają się coraz bardziej zmęczeni. Uwolniona energia w trakcie praktyki może również się  objawiać nadmiernym objadaniem lub utratą apetytu. Nie ukierunkowując jej w praktyce relaksacyjnej czy medytacyjnej często odczuwamy potrzebę uziemienia ciężkim pokarmem, alkoholem, słodyczami.

Przykłady można długo mnożyć. Ważne, abyśmy zaobserwowali u siebie różne symptomy i objawy oczyszczania fizycznego, emocjonalnego czy energetycznego. Zastanówmy się nad nimi. Dajmy sobie czas. Napijmy się wody, zrelaksujmy. Oznacza to, że jesteśmy już na właściwej drodze. Pamiętajmy również, że nasili się to czemu poświęcimy uwagę. Jeśli skupiamy się na negatywnych odczuciach, sytuacjach, kłopotach wtedy się pogłębiają i obezwładniają naszą świadomość. Jesteśmy rozproszeni i nie jesteśmy w stanie właściwie używać naszej energii. 

Wracając do przykładu z problemem porannego wstawania na praktykę, możemy zwrócić uwagę na to w jaki sposób kończymy dzień poprzedzający. Czy kładziemy się spać przed 22.00 albo przynajmniej przed  23.00. Nie jedzmy późnych, obfitych kolacji. Najlepiej już nie jeść po 18.00. Z pewnością właściwe odżywianie wspomoże proces oczyszczania jak i chęć do dalszej praktyki. Objadanie się jest jedną z wielu przeszkód, podobnie jak głodzenie.  Dobrze zakończyć dzień spokojnie, nie zamartwiając się problemami tuż przed pójściem spać

Część osób spyta - co to za życie? Jeśli przeprowadzimy to w sposób rozsądny i z odpowiednim nastawieniem, możemy odkryć, że świat istnieje również  o poranku. Starajmy się zaprogramować jak najbardziej pozytywnie. Unikajmy kategorycznych stwierdzeń takich jak: „to nie dla mnie”, „jestem zbyt leniwy” i całej serii podobnych stwierdzeń, które mogą nas już przez samo wypowiadanie zniechęcić do jakiegokolwiek działania.

Ospałość i zmęczenie - przyczyn ospałości może być wiele, ale często wiążą się z bardzo prozaiczną przyczyną -brakiem tlenu.  O tym jak ważny jest oddech pisałam w przednim artykule. Krótko  wspomnę jak ważny jest tlen. 75% ciała człowieka to woda, a tlen stanowi 90%  ciężaru wody. Można to przyrównać do paliwa ciała, w wyniku jego niskiej zawartości paliwo to nie może być spalone i przekształcone w energię i ciepło. Osoby nie dotlenione mają mniej sił i czują się przemęczone cierpią m.in. na bóle głowy. Podsumowując tlen energetyzuje ciało, porusza zastój. Jeśli jesteśmy ospali i nie dotlenieni, aktywność fizyczna i przebywanie na świeżym powietrzu może być dla nas ratunkiem.

Przejadanie jest objawem nerwowości. Należy zwrócić na to uwagę kiedy zaobserwujemy, że mamy tendencję do objadania się także po wykonaniu asan. Jeśli mamy tendencję do przejadania to jedzmy lekkie pokarmy takie jak kasza jaglana, które nie powodują wzrostu wagi, nawet jeżeli jadane są w nadmiarze. Jeśli jednak zjedliśmy za dużo, należy zjeść po jednej łyżeczce przypieczonych nasion kopru i kolendry z odrobiną soli. Lub napić się ciepła woda z dodatkiem soku z cytryny i szczyptą soli. Picie samej ciepłej przegotowanej wody również pomoże przy niestrawności.

Wsypki skórne, krosty, trądzik - można przyrządzić pastę z przyprawy indyjskiej kurkumy. Do kurkumy można dodać śmietany i cytryny, rozprowadzić równomiernie po twarzy i ciele. Cytryna  spowoduje, że nasza skóra nie będzie koloru żółtego. Dla vegan wersja kurkuma + proszek z drzewa sandałowego.

Ból w krzyżu - można użyć olejku eukaliptusowego z oliwą z oliwek lub oliwką dla dzieci lub nie rafinowanego oleju słonecznikowego do roztarcia krzyża.

Brzydki zapach z ust - można płukać jamę naparem z lukrecji lub przeżuwać nasiona kopru lub nasionka anyżu, które dodatkowo poprawiają trawienie. Pół filiżanki soku z aloesu dwa razy dziennie

Uczucie zimna, przeziębienia - popijać herbatkę z imbiru z cynamonem, kardamonem, cytryną w przypadku wyziębienia. Jeśli często się przeziębiamy wdychajmy parę z naparu 1 łyżki sproszkowanego imbiru w litrze zagotowanej wody.

Ból głowy – pół łyżki proszku z imbiru zmieszać z niewielką ilością wody podgrzać tak, żeby powstała pasta. Położyć pastę na czoło. Możemy odczuwać pieczenie. Jeśli ból głowy jest związany zatokami zamykamy tę dziurkę nosa, która lepiej przepuszcza powietrze i staramy się oddychać drugą stroną.

Naciągnięcie mięśni – można zastosować pastę imbirową z kurkumą (czyli podgrzany sproszkowany imbir + kurkuma w odrobinie wody) na bolące miejsce. Tak samo przy bólu zewnętrznym można zostawić taki kompres na ciele na całą noc.

Bezsenność -  herbatka ¼ łyżeczki gałki muszkatołowej na filiżankę wody lub melisa. Możemy natrzeć stopy olejem sezamowym (oczywiście podgrzanym), głowę olejem kokosowym, dodatkowo możemy wpuścić 5 kropli ciepłej oliwy do uszu. Jeśli ktoś może i chce pić mleko (to ciepłe mleko z ghee lub z miodem), które jest niekorzystne w przypadku alergików i osób które nie tolerują laktozy.

kryzys-w-praktyce-jogi-4.jpg
Podsumowując  jeśli przyzwyczaimy się po pozytywnych myśli, działań i stanów umysłu i będziemy wzmacniać uważność dużo łatwiej będzie nam uzyskać pozytywny stan umysłu podczas kryzysu. I kiedy powstaną takie emocje jak gniew, żal, smutek w naturalny sposób włączy się świadomość. Zauważymy swój gniew, żal lub inne silne emocje.

Być może pojawi się refleksja jeśli  złość była kierowana  do innej osoby, ujrzymy drugiego człowieka tak samo uwikłanego w  życie jak my sami.  Ukarze nam się  w zupełnie innym świetle. Dzięki temu  być może pojawi się przestrzeń, która nie jest ani nasza ani niczyja, przestrzeń, która nie należy do nikogo jest doświadczeniem. Uzyskanie spokoju i przestrzeni to wielki benfit  płynący z praktyki jogi. Bez  lekcji - kryzysu  to doświadczenie było by nie możliwe.

Paweł Witkowski INTools