Wywiad z Davidem Williamsem | Ashtanga Yoga

Wywiad z Davidem Williamsem

Autor: 
Guy Donahaye
Tłumaczenie: 
Łukasz Przywóski

Wywiad z Davidem Williamsem został przeprowadzony w 2001 r. w przez Guy Donahaye’a. Wywiad ten jest częścią książki Guru Purunima przygotowywanej dla uczczenia pamięci Sri K. Pattabhi Joisa. Więcej informacji można znaleźć na stronie Guy Donahaye’a: aysnyc.org.

Witam. Nazywam się David Williams. Mieszkam na Maui, na Hawajach. Praktykuję jogę od 1971 roku - ostatniego roku moich studiów na Uniwersytecie Pólnocnej Karoliny. Mam pięćdziesiąt dwa lata i od trzydziestu jeden lat nieprzerwanie praktykuję jogę. Ludzie mówią, że jestem zdyscyplinowany. Odpowiadam im, że to nie dyscyplina, że fascynuje mnie obserwowanie tego co się ze mną stanie jeśli będę kontynuował praktykę jogi. Kiedy byłem na studiach usłyszałem o indyjskich joginach, którzy z wiekiem stają się coraz mądrzejsi. Rozejrzałem się wokół siebie i nie zauważyłem nikogo kto mądrzałby z wiekiem. Zafascynowało mnie to.

Pewnego razu byłem na farmie, gdzie zauważyłem znajomego, który stał na głowie, splótł nogi w pozycję lotosu. Zapytałem go co robi. Odpowiedział, że praktykuje jogę. Wydawało mi się, że jestem dość sprawny ale wiedziałem, że nie będę w stanie wykonać którejkolwiek z tych pozycji. Poprosiłem go, żeby mnie nauczył. Odpowiedział zgoda i taki był początek. Im bardziej się w to zagłębiałem tym większa stawała się moja fascynacja. Postanowiłem, że powinienem pojechać do Indii i znaleźć mistrza jogi.

Patrząc z perspektywy czasu widzę, że wyruszyłem tam jako detektyw starający się wyśledzić największego z joginów. Wszędzie gdzie się udawałem podpytywałem ludzi, chodziłem na zajęcia jogi. Moje poszukiwania prowadziły mnie przez całe Indie. Wiosną 1972 roku przebywałem w Indiach, w Pondicherry w Ashramie Ananda Swamiego Gitanandy. Właśnie tam spotkałem Manju, syna Pattabhi Joisa. Norman Allen i ja byliśmy przyjaciółmi i spotkaliśmy Manju i jego przyjaciela Basaraju, którzy podróżowali po Indiach aby dawać pokazy jogi w różnych aszramach.

Mieliśmy okazję oglądać ich pokaz pierwszej serii Ashtangi, od razu wiedziałem, że właśnie tego szukam. Intuicyjnie wiedziałem, iż jest to kolejna rzecz której powinienem się nauczyć. Zapytałem Manju gdzie się tego nauczył, odpowiedział, że jego ojciec jest mistrzem jogi zamieszkałym w Mysore i właśnie tego naucza.

Moja wiza właśnie się kończyła więc opuściłem Indie i zacząłem zbierać pieniądze na powrót. Norman dopiero zaczynał swoją podróż po Indiach więc niezwłocznie udał się do Mysore i zaczął uczyć się jogi od Pattabhi Joisa. Kiedy kończył swój pierwszy pobyt w Mysore ja właśnie tam dotarłem i zacząłem pobierać naukę. Byłem z Nancy Gilgoff, zostaliśmy w Mysore przez cztery miesiące. Nauczyłem się pierwszej serii i drugiej serii oraz połowy trzeciej oraz pranajamy. Czułem się bardzo szczęśliwy ponieważ od czasów Indry Devi w 1930 r. guruji nie nauczał żadnych cudzoziemców. W związku z tym poświęcał nam mnóstwo uwagi. Praktykowaliśmy dwa razy dziennie oraz wykonywaliśmy prana jamę a ja starałem się nauczyć wszystkiego jak najszybciej.

W tamtych czasach guruji mówił słabo po angielsku. Tak więc aby nauczyć się serii przychodziłem wcześniej i obserwowałem innych w trakcie praktyki starając się zapamiętać sekwencję. Narzuciłem sobie dyscyplinę polegającą na nauczeniu się ośmiu pozycji dziennie i dzięki temu udało mi się w tak krótkim czasie nauczyć pierwszych dwóch serii i polowy trzeciej.

Kiedy moja wiza wygasła wróciłem do Stanów, do Encinitas, gdzie zacząłem nauczać jogi. Po pewnym czasie dostałem od gurujiego list, w którym pisał, że chciałby przyjechać do Stanów. Postanowiłem pomóc mu w przyjeździe oszczędzając dziesięć dolarów tygodniowo, aż uzbieram dostatecznie dużo by móc go do nas sprowadzić. Byłem bardzo podekscytowany tym listem i podzieliłem się jego treścią z moimi uczniami. Powiedzieli Nie czekaj na to, zbierzmy razem pieniądze od razu i sprowadźmy go. Tak więc następnego dnia zebrali 3 000 $ i wysłaliśmy gurujiemu zaproszenie do Kalifornii.

Początkowo myśleliśmy, że guruji przyjedzie za swoją żoną Amą, ale jak się okazało przyjechał z synem - Manju. Otrzymanie przez niego wizy wydłużylo się i do jego przyjazdu upłynęło siedem miesięcy.

Guruji i Manju przyjechali i mieszkali ze mną, z Nancy Gilgof i Terrym Jenkinsem przez cztery miesiące. Codziennie praktykowaliśmy. Po upływie tego czasu chciałem opuścić Kalifornię i pojechać na Hawaje, aby odkryć raj. Manju chciał zostać w Ameryce, zgraliśmy się idealnie. Przejął moje zajęcia w Kalifornii a ja pojechałem na Hawaje. Sądziłem, że pojadę najwyżej na dwa tygodnie, żeby je zobaczyć. Od dwudziestu sześciu lat wciąż tu jestem, nauczałem jogi w tysiącach miejsc, poznałem tysiące ludzi, z którymi mogłem dzielić się jogą.

CZY MOŻEZ OPISAĆ SWOJE PIERWSZE SPOTKANIE Z GURUJIM?

Moje pierwsze spotkanie z gurujim miało miejsce w 1972 r. Przyjechałem pociągiem do Mysore i wynająłem pokój w hotelu. Byłem z Nancy Gilgoff. Następnego ranka wynajęliśmy rikszarza, który twierdził, że wie gdzie nas zabrać.. Wsiedliśmy do rikszy, zawiózł nas do domu astrologa, który mieszkał w sąsiedztwie gurujiego. Był to zły adres, na szczęście astrolog znał Pattabhi Joisa i wskazał rikszarzowi właściwą drogę. Dotarliśmy do domu gurujiego, ale nie było go na miejscu, był na uczelni, spodziewano się go niebawem. Szczęśliwie kolega o imieniu Coconut Raju czekał na zajęcia jogi. Mówił dobrze po angielsku i postanowił towarzyszyć nam i zostać tłumaczem. Zaprzyjaźniliśmy się i od tamtej pory pozostawaliśmy przyjaciółmi.

Guruji wrócił parę godzin później i zapytał Jak mnie znaleźliście? Powiedziałem Spotkałem Manju i zobaczyłem demonstrację pierwszej serii w jego wykonaniu. Jestem przyjacielem Normana Allena, który już tu był i tak jak on chcę się nauczyć jogi. Praktykuję codziennie, jestem tym zafascynowany. Właściwie to nawet nauczałem paru ludzi. Aby mnie zaakceptował powiedziałem coś w stylu Powinieneś mnie uczyć, żebym po powrocie do Ameryki nauczał ludzi prawidłowo. Guruji pomyślał chwilę i powiedział OK, zostań trzy dni w hotelu, w tym czasie będę mógł znaleźć ci nocleg w pobliżu i będziesz mógł zacząć codzienną praktykę. I tak się stało. Znalazł nam małe mieszkanie nieopodal swojego domu, spędziliśmy w nim następne cztery miesiące.

JAKIE WYWARŁ NA TOBIE PIERWSZE WRAŻENIE?

Pomyślałem, że ma naprawdę miły uśmiech. Był pełen entuzjazmu, skupiony i uważny, bardzo lubiłem jego uśmiech. Wyglądał bardzo zdrowo. Miał wówczas pięćdziesiąt dziewięć lat . Miał zdrowo wyglądającą skórę. Był bardzo promienną osobą, chciałem robić wszystko to co on.

JAK OPISAŁBYŚ NAUCZANIE GURUJI W TAMTYCH CZASACH?

Cóż, był młodszy niż obecnie, miał pięćdziesiąt dziewięć lat. Przychodziło się na zajęcia i na Sali było osiem miejsc na praktykę. Każdy przychodził i zaczynał swoją praktykę. Przychodziłem o szóstej rano i o szóstej wieczorem by praktykować. Ćwiczyłem dwie i pół godziny za każdym razem. Wykonywaliśmy niepełną vinyasę i po porannej praktyce odpoczywaliśmy chwilę by o dziesiątej trzydzieści wrócić na prana jamę. Byłem absolutnie zafascynowany. Chciałem się tego nauczyć więc skupiłem na nauce wszystkie moje siły i całą uwagę. Przez następne sześć lat, do momentu gdy opanowałem cały system ashtangi, wkładałem w to całą moją energię a następnie utrzymałem opanowanie systemu aż do dzisiaj. Jest to moja pasja od trzydziestu jeden lat.

CZĘSTO SŁYSZAŁEM JAK GURUJI POWTARZA, ŻE NAUCZA PRAWDZIWEJ, ORYGINALNEJ ASZTANGI. JAKIE MASZ DOŚWIADCZENIE Z NIM JAKO NAUCZYCIELEM ASZTANGI?

Jak rozumiem serie te mogą być odśpiewane ruch za ruchem, oddech za oddechem w Sanskrycie. Jest to formuła mająca tysiące lat i była wielokrotnie sprawdzona jako najbardziej efektywny sposób, w jaki można przy określonym dziennym wysiłku stać się sprawnym.

W miarę jak praktykuję coraz więcej lat coraz wyraźniej widzę perfekcję w uporządkowaniu asan. Zdarza mi się nazywać go zamkiem szyfrowym. Jeśli wybierzesz numery w odpowiedniej kolejności zamek otworzy się. Jeśli wybierzesz liczby na chybił trafił nic się nie stanie. Jeśli wykonujesz praktykę jogi w pewnym porządku twoje ciało i twój umysł otworzą się. Jeśli po prostu praktykujesz przypadkową jogę, która nauczana jest w wielu miejscach jej działanie nie będzie tak skuteczne. Tak więc im więcej czasu poświęcam na praktykę tym bardziej doceniam porządek asan w seriach i kiedy nauczam ludzi staram się robić to dokładnie tak, jak zostałem nauczony.

Kolejną rzeczą, którą spostrzegłem jest fakt, że po dziesięciu latach praktyki zaczyna się łapać o co chodzi z mulabandhą. Po dwudziestu latach zdałem sobie sprawę, że wlaśnie to stanowi prawdziwa siłę jogi. Obecnie, po ponad trzydziestu latach praktyki jogi widzę wyraźniej niż kiedykolwiek przedtem, że prawdziwa siła jogi leży w tym, co niewidzialne. Powtarzam ludziom, że to co jest niewidzialne jest ważne. Oddech i mulabandha, nazwa i forma, namarupa jest iluzją. Ludzie, którzy przywiązują zbyt wielką wagę do nazw i formy gubią to co najważniejsze czyli mulanandhę i oddech, niewidoczną wewnętrzną praktykę.

TAK, ZGODZĘ SIĘ, ŻE JEST OBSESJA NA PUNKCIE ASAN, ICH LICZBY, SERII I POSTĘPU W OBRĘBIE SERII. JAK TWOIM ZDANIEM GURUJI SKUPIA SIĘ NA TYM NIEWIDOCZNYM ASPEKCIE – JAK NAUCZA TEGO CO NIEWIDOCZNE, NAWET POZA MULA BANDHĄ I ODDECHEM? DUCHOWE STRONY JOGI…JAK ON…W JAKI SPOSÓB TA PRAKYTYKA JE OBEJMUJE?

Cóż, już na samym początku powiedział nam, że joga to 99% praktyki i 1% teorii. Jeśli wykonujesz praktykę wszystko zostanie odkryte, dla mnie duchowa część to uczynienie ciała na tyle sprawnym, by nie przeszkadzało w medytacji. Słowa joga i medytacja są synonimami. Wraz z upływem lat staram się by moja praktyka stawała się medytacją w ruchu, którą na koniec praktyki, kiedy wstaję z relaksu i wychodzę z shali przenoszę na resztę mojego życia. Uważam praktykę za fundament dwudziestoczterogodzinnej praktyki.

CZY BYŁO WIELU INDYJSKICH UCZNIOW KIEDY ZACZYNAŁEŚ PRAKTYKĘ?

Kiedy zaczynałem praktykę wszyscy poza mną i Nancy Gilgoff byli hindusami. W tamtych czasach każdego dnia na zajęcia przychodziło około stu uczniów. Zaczynali około czwartej rano i kończyli około dziesiątej rano a następnie, po przerwie południowej, zajęcia trwały od szesnastej do dwudziestej pierwszej, dwudziestej pierwszej trzydzieści. Po kilku tygodniach dołączył do nas kompan z Anglii John McGeoch. Został trzecim zagranicznym uczniem.

CZY KIEDYKOLWIEK WIDZIAŁES BY GURUJI PRAKTYKOWAŁ?

Nie, mimo że na to liczyłem, nigdy się to nie zdarzyło. Moim największym marzeniem było praktykować z nim jednocześnie. Zapytałem Saraswati (córka Pattabhi Joisa – przypis tłumacza) dlaczego nie praktykuje. Powiedziała mi, że miał wypadek na rowerze, po którym przerwał praktykę i nigdy do niej nie wrócił. Kiedy sam go o to zapytałem odpowiedział, że wkłada całą energię w nauczanie nas a nie swoją praktykę w ten sposób pracując nad swoim dziedzictwem. Ponieważ byłem uczniem a on nauczycielem nie kwestionowałem. W ciągu pierwszych dwunastu lat nauki u Gurujiego starałem się odłożyć wszystkie pytania na bok i po prostu poddać się mu i robić to, co mi powiedział.

CZY MANJU I RAMESH NAUCZALI WÓWCZAS W MYSORE?

Nie, tylko Ramesh czasami pomagał. Manju podróżował po Indiach z Basarju ale nie nauczał w Mysore.

CZY MOŻESZ POWIEDZIEĆ COS O RAMESHU?

Ramesh był obok Nancy Gilgoff moim najlepszym przyjacielem w Mysore. Całkiem sporo mnie nauczył. Bardzo dobrze mówił po angielsku, mógł więc wytłumaczyć mi wiele rzeczy, odpowiedzieć na moje pytania, oprowadzić po targu, zaznajomić z Mysore. Spędzaliśmy razem mnóstwo czasu. Wydaje mi się, że był zafascynowany przebywaniem z nami, ponieważ poza Normanem i jego rodziną nigdy nie spotkał Amerykanów. Byliśmy dobrymi przyjaciółmi i jak już wspomniałem ceniłem jego pomoc na zajęciach i bardzo go lubiłem.

OPISALISMY PRAKTYKĘ ASHTANGI JAKO STAROŻYTNĄ PRAKTYKĘ, KTÓRA BYŁA PRZED GURUJIM I BĘDZIE TRWAĆ PO JEGO ŚMIERCI – JAKA JEST TWOIM ZDANIEM ROLA GURUJI?

Powiedziałbym że to od naszej trójki, mnie, Nancy Gilgoff i zaproszonego przez nas do Ameryki Pattabhi Joisa oraz Normana Allena, kiedy mieszkał w stanach zaczęło się rozprzestrzenienie ashtangi na świecie. Na początku Guruji nauczał zaledwie kilku brahminów w Mysore. Kiedy zaczął nas nauczać jego nauka rozprzestrzeniła się na całym świecie. Było to życzeniem guruji i myślę, że był szczęśliwy mogąc obserwować jak to się dzieje. Sądzę, że obecnie jogę praktykuje więcej osób poza Indiami niż w Indiach.

Z JAKIEGO TWOIM ZDANIEM POWODU?

Wiele osób w Indiach nie ma wolnego czasu, który mogliby wykorzystać na praktykę. Duża część społeczeństwa pracuje od świtu do zmierzchu byleby móc wykarmić siebie i swoje rodziny. Co więcej, przynajmniej w odniesieniu do tego stylu jogi, był przekazywany wyłącznie brahminom do momentu gdy w pewnym sensie uwolniliśmy go i pokazaliśmy światu. Przed 1960 rokiem joga była w dużym stopniu utrzymywana w tajemnicy. Guru uczył ucznia, istniało pewne dziedzictwo, i przed pojawieniem się mass-mediów, jedna osoba mogła nauczyć się w ciągu życia tylko jednego systemu jogi, jeśli zostali do niej wprowadzeni. Obecnie wszystko to zostało spopularyzowane przez mass media, filmy i tym podobne rzeczy.

JAKĄ ROLĘ ODGRYWAŁA AMA W ŻYCIU GURUJI?

Odgrywała w jego życiu bardzo ważną rolę. Zawsze się uśmiechała. Była wobec nas bardzo przyjazna, miło było ją widzieć. Zawsze uwielbiałem smakować jej dania, kiedy chciała nas nakarmić. Czasami wybieraliśmy się na piknik, jej dania były najlepszymi, jakie jadłem w Indiach. Była naprawdę miłą osobą. Chciała z nami rozmawiać więc kiedy tylko uczniowie z zachodu zaczęli przyjeżdżać do Indii zaczęła uczyć się angielskiego. Nauczyła się komunikować dość sprawnie, ale nawet zanim poznała angielski była na tyle inteligentna, by znaleźć sposób komunikacji z nami. Wszyscy kochaliśmy Amę.

CZY CHCIAŁBYŚ PODZIELIĆ SIĘ Z NAMI

Chciałbym powiedzieć, że wszystko czego szukałem w tamtym momencie życia dostałem od gurujiego. Wyjechałem do Indii w poszukiwaniu najlepszej praktyki jogi i odkryłem jego system i zacząłem go pilnie studiować. Nie zaprzestałem poszukiwań najlepszego systemu fitness na świecie; pytam każdą napotkana osobę Czy udalo ci się znaleźć lepszy system jogi niż ten?. Wciąż nie udało mi się znaleźć niczego lepszego od praktyki ashtangi. Jeśli ktoś powiedziałby mi Masz piętnaście minut lub godzinę. Zrób dla siebie coś dobrego, możesz użyć dowolnych pomocy, żadnych pomocy, roweru, wszystkiego czego zechcesz stanąłbym na podłogę i zaczął wykonywać powitania słońca a po nich pozostałe pozycje pierwszej serii. Jestem totalnie zadłużony u Gurujiego za tysiące godzin jakie poświęcił na nauczanie mnie ashtangi.

Paweł Witkowski INTools