Wywiad z Manju Joisem | Ashtanga Yoga

Wywiad z Manju Joisem

Manju Jois Close up
Autor: 
Guy Donahaye
Tłumaczenie: 
Łukasz Przywóski

Wywiad ten jest częścią książki Guru Purunima przygotowywanej dla uczczenia pamięci Sri K. Pattabhi Joisa. Więcej informacji można znaleźć na stronie Guy Donahaye’a: aysnyc.org.

W JAKIM WIEKU ZACZĄŁEŚ PRAKTYKĘ?

Pomyślmy, miałem siedem lat. Traktowałem to jak zabawę, przyglądałem się i próbowałem powtarzać pozycje po prostu dlatego, że mnie to bawiło. Nie podchodziłem do praktyki poważnie, Gurudżi nie kazał mi tego robić. Przychodziliśmy sami i bawiliśmy się ustawiając się we wszystkich tych pozycjach.

KIEDY ZACZĄŁ CIĘ OFICJALNIE NAUCZAĆ?

Oficjalnie kiedy miałem dwanaście lat. Od tamtej pory musieliśmy praktykować codziennie rano. Zaczął nauczać mnie i moją siostrę indywidualnie, dawał nam prywatne lekcje. Tak to się zaczęło.

ZACZĄŁEŚ OD PRYWATNYCH LEKCJI?

Tak.

PÓŹNIEJ DOŁĄCZYŁEŚ DO NORMALNEJ GRUPY?

Nie, zawsze uczyliśmy się prywatnie, nigdy z innymi uczniami. Chciał, byśmy stali się dobrymi nauczycielami, chciał mieć pewność, że nauczymy się poprawnie.

PRZYGOTOWYWAŁ WAS DO STANIA SIĘ NAUCZYCIELAMI?

Jak najbardziej.

KIEDY ZACZĄŁEŚ UCZYĆ SIĘ BYCIA NAUCZYCIELEM?

Cóż, właściwie to już w wieku dwunastu , trzynastu lat zacząłem wchodzić ludziom na plecy i takie tam. Tak zacząłem. A on nigdy mnie nie powstrzymywał, zawsze pokazywał mi co i jak robić… no wiesz, gdzie dopchnąć, kiedy dopchnąć. Zaczął mnie przygotowywać kiedy byłem bardzo młody. Było to bardzo pomocne.

CZY NAUCZAL W SANSKRIT COLLEGE?

Tak, nauczał w Sanskrit College Maharadży. Właśnie tam prowadził zajęcia dla studentów sanskrytu. Właśnie tam praktykowałem jogę i właśnie tam pomagałem wszystkim tym ludziom.

CZY SZKOŁA W PAŁACU JAGAN MOHAN BYŁA WÓWCZAS ZAMKNIĘTA?

Tak.

CZY PRZYPOMINASZ SOBIE BY KRISHNAMACHARYA BYŁ WÓWCZAS W POBLIŻU?

Spotkałem Krischnamacharyę w wieku siedmiu, ośmiu lat. Przyjechał do Mysore ze swoim synem aby dać demonstrację. Wtedy spotkałem go po raz pierwszy.

CZY PAMIĘTASZ SWOJEGO OJCA PRAKTYKUJĄCEGO JOGĘ?

Tak.

CZY MÓGŁBYŚ POWIEDZIEĆ JAK TO BYŁO OBSERWOWAĆ GO PODCZAS PRAKTYKI?

Dla nas obserwowanie, jak ustawiał się we wszystkich tych pozycjach było niezłą zabawą. Wiesz, to było naprawdę niezwykłe. Zdarzało mu się wybrać pozycję i pozostawać w niej naprawdę bardzo długo. Tak właśnie praktykował. Zaczął nas nauczać podobnego sposobu praktyki. Nie ma potrzeby wchodzenia w milion pozycji, należy próbować opanować jedną a dopiero później przejść do następnej. Bardzo lubiłem obserwować praktykę mojego ojca. Czasami wykonywaliśmy ją wspólnie: ja, moja siostra i ojciec.

TO CIEKAWE. NAUCZA LUDZI TAK WIELU POZYCJI A TOBIE RADZIŁ PRAKTYKOWAĆ NA SWÓJ SPOSÓB.

No tak. Widzisz, praktykował tak bo lubił opanować daną rzecz do perfekcji. Dlatego zawsze nam powtarzał: „Opanuj to, opanuj tamto”. Dopiero później można pójść dalej. Ponieważ przypominamy małe dzieci, chcemy nauczyć się zawsze więcej, wiesz o co mi chodzi? „Czy mogę to zrobić? Jeśli mogę zrobić to czy mogę ominąć tamto? A może mogę spróbować tego?” Czasami pozwalał nam na podobną zabawę, ale zawsze czuwał byśmy wrócili i wykonali przeskoczone pozycje. Tak właśnie robił.

GENERALNIE ZACZĄŁEŚ NAUCZAĆ W WIEKU DWUNASTU, TRZYNASTU LAT. ILE CZASU NAUCZAŁEŚ ZANIM OPUŚCIŁEŚ INDIE?

Cóż, opuściłem Indie w 1975 roku. Przedtem wiele podróżowałem po Indiach. Wraz z przyjacielem podróżowaliśmy po indyjskich uniwersytetach i dawaliśmy pokazy jogi. Była to świetna zabawa.

KIEDY GURUJI OTWORZYŁ SZKOŁĘ W LAKSHMIPURAM?

Hmmm, było to około…dawno temu, w sześćdziesiątym pierwszym, może drugim. Nie wiem.

NAUCZAŁ W OBU MIEJSCACH?

Tak, nauczał wówczas w Sanskrit College. Wkrótce miał przejść na emeryturę i chcieliśmy mieć własne miejsce. Tak się zaczęło. Zaczął budować małe studio jogi.

ILU UCZNIÓW MIAŁ GURUJI W TYM STUDIU?

Mieliśmy około pięćdziesięciu uczni ów.

JAKĄ REPUTACJĄ CIESZYŁ SIĘ GURUJI WŚRÓD SWOICH UCZNIÓW?

Bardzo go szanowali. Przyjmowaliśmy ludzi ze schorowanymi ciałami, astmatyków, diabetyków, ludzi z różnymi problemami. To była grupa osób, które zaczęły przychodzić na jogę, bo próbowali już wszystkiego i ostatecznie lekarze wysłali ich do mojego ojca na jogę. Takich mieliśmy uczniów, ludzi z problemami.

LEKARZE WYSYŁALI PACJENTÓW DO GURUJIEGO KIEDY NIE MOGLI ICH UZDROWIĆ?

No wiesz, w tamtych czasach nie mieli współczesnej medycyny. Lekarze powtarzali „Najlepszą rzeczą jaką możesz zrobić jest joga”. Było wówczas wielu lekarzy, którzy sami uprawiali jogę. I mieli specyficzne podejście – nie chcieli i chcieli równocześnie wierzyć w działanie jogi.

W każdym razie, kiedy widzieli jak poprawiał się stan zdrowia tych osób, które praktykowały jogę doradzali ją innym. Wysyłali pacjentów do mojego ojca. Tak więc najlepszą rzeczą było pójść do Pattabhiego Joisa , praktykować jogę, a ona uzdrowi co trzeba. Mieliśmy dobre wyniki, o tak.

CIESZYŁ SIĘ DZIĘKI TEMU AUTORYTETEM.

Tak. Indyjscy uczniowie, którzy zaczynali praktykę byli przeważnie schorowani. Mieli wszystkie możliwe dolegliwości. Dlatego zaczynali praktykować jogę. Chcieli dobrego jogicznego zestawu ćwiczeń. Ale to tak nie działa. W ramach terapii przychodzili właśnie po to. Tak się zaczęło.

CZY GURUJI DOSTOSOWYWAŁ PRAKTYKĘ NA POTRZEBY TERAPII POSZCZEGÓLNYCH PACJENTÓW?

Tak . Zwłaszcza dla uczniów chorych na cukrzycę. Kazał im pozostawać długo w Janu Sirsasanie A, B, C; Baddha Konasana, Upavishta Konasany działają tutaj (wskazuje na brzuch). Od tego zaczynał.

CZY WIESZ JAK DO TEGO DOSZEDŁ?

Jeśli czytasz hatha Yoga Pradipikę objaśnia ona, która pozycja leczy którą dolegliwość. Dlatego poznawanie asan to za mało, trzeba było studiować również książki. Hatha Yoga Pradipika przypomina książkę medyczną.

CZY MÓGŁBYŚ OPISAĆ MI KONKRETNY PRZYPADEK UZDROWIENIA? GURUJI POWIEDZIAŁ MI KIEDYŚ, ŻE UZDROWIŁ ELEPHANTITIS (SŁONIOWACINA JĄDER).

I trąd, zgadza się. Mieliśmy takiego ucznia, właśnie zaczął chorować na trąd, który rozprzestrzeniał się od uszu. W tamtych czasach nie było na to lekarstwa. Tak więc przybył z Tamil Nadu, właściwie to przywiózł go ojciec, wiesz, był jego jedynym synem.

Mój ojciec powiedział, że może to zrobić, że to zrobi. Tak więc zaczął nauczać jogi tego trędowatego ucznia. Cześć starszych uczniów odeszła, bo nie chciała tam być, bo „O mój boże”, no wiesz, nie chcieli praktykować w tym samym miejscu co trędowaty.

Powiedzieli mojemu ojcu: „Jeśli on będzie tu praktykował, nie będziemy przychodzić”. Mój ojciec odpowiedzial „OK, trudno. To dla mnie ważne”.

Zaczął pracować z tym uczniem. Uczeń zaczął pomału zdrowieć. Stan jego uszu zaczął się poprawiać. Kiedy to się stało postanowił powrócić w rodzinne strony i codziennie praktykować.

Jeśli możesz uzdrowić trąc możesz uzdrowić wszystko. Po czymś takim ludzie zaczęli mocniej interesować się jogą.

JAK MYŚLISZ CO NAJBARDZIEJ POCIĄGAŁO TWOJEGO OJCA W NAUCZANIU JOGI?

Myślę, że przede wszystkim skupia się na uzdrawianiu. Uzdrawianie jest dla niego bardzo ważne. Kiedy zaczniesz uzdrawiać samego siebie… jego filozofia opiera się na założeniu, że joga automatycznie przenosi cię w stan medytacji.

Jeśli nie czujesz się ze sobą dobrze, nie możesz nic zrobić – żadnej medytacji, nic. Poprzez stopniowe uzdrawianie ciała joga zaczyna prowadzić cię bardziej duchową ścieżką.

Właśnie dlatego Guruji podkreśla znaczenie asan – po prostu je wykonuj. Nie filozofuj – 99% praktyki, 1 % teorii. Nie przestawaj praktykować, nie przestawaj aż pomału zaczniesz otwierać się wewnętrznie. Dlatego lubi skupiać się na tym aspekcie –na uzdrawianiu.

CZY UCZNIOWIE PRZYJMUJĄ CZĘŚĆ ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA SWÓJ PROCES UZDRAWIANIA CZY TEŻ TO DO GURU NALEŻY ZDIAGNOZOWANIE UCZNIA?

Cóż, wiele osób przychodzi do Gurujiego myśląc, że zna odpowiedź na każde pytanie. Mój ojciec zauważa to, dlatego daje im pewną pracę do wykonania. „Dobrze, zrób to! No zrób to! Uda ci się”. Rozumiesz? To właśnie robi, diagnozuje ale nie wypowiada tego, wiesz, nie mówi „Ty masz ten problem a ty tamten”. Znajduje sposób jego uleczenia.

ZAUWAŻYŁEM, ŻE JEGO PODEJŚCIE ZMIENIA SIĘ W ZALEŻNOŚCI OD UCZNIA. CZY MYŚLISZ, ŻE TO JEDEN Z JEGO SPOSOBÓW?

Tak myślę, tak właśnie jest. On uczy się swoich uczniów. Nie lubi niecierpliwych uczniów. Widzi się wiele osób, które przyjeżdżają, przychodzą do mojego ojca i mówią: „Dobra, będę tutaj dwa miesiące”. Myślą, że przez te dwa miesiące nauczą się mnóstwa rzeczy. Wtedy mój ojciec mówi „Nie. Nie możesz tego zrobić. Musisz spędzić tu więcej czasu i nie zaprzestawać praktyki”. Nie może znieść kiedy ludzie zaczynają niecierpliwić się. Wtedy może wydawać się złośliwy.

On sam musiał włożyć w opanowanie tej praktyki wiele czasu i energii, był karany przez swego guru. Jego guru nie starał się nauczać w sposób łatwy i przyjemny, wciąż wystawiał go na próbę, sprawdzał ile ma cierpliwości. Zdarzało się, że mówił „Przyjdźcie jutro o ósmej lub dwunastej do mojego domu na praktykę jogi”. Musieli pojawić się w jego domu dokładnie o ósmej. Jeśli się spóźnili kazał im stać przez godzinę na słońcu. Przyglądał się im ciekaw , co się stanie. Mój ojciec przeszedł przez to wszystko. Kiedy widzi niecierpliwego ucznia zdarza mu się krzyknąć „Hej, ty!” [śmiech].

CO MYŚLISZ O POCHODZENIU ASAN? CZY KRISCHNAMACHARYA JE WYMYŚLIŁ? CZY BRAHMACHARI PRZEKAZAŁ JE KRISCHNAMACHARYI?

Myślisz o asanach?

O KONKRETNYCH SEKWENCJACH ASAN.

Cóż, wszystkie pochodzą z książek. Jeśli weźmiesz do ręki Hatha Yoga Pradipikę naucza ona i opisuje kilka asan. Potem mamy Yoga Koruntę, która przedstawia kolejne a Siva Samhita następne. Wszystkie te książki zawierają asany. Zaczerpnęli asany z nich wszystkich, usiedli i zaczęli nad nimi rozmyślać. No dobra, żeby zrobić sekwencję tu mamy tę pozycję, rozumiesz, trzeba zacząć od tego, dodać tamto a zakończyć tym. Tak stworzyli cały system.

KOGO ROZUMIESZ JAKO ICH?

Krischnamacharyę w Yoga Makarandzie, to on napisał tę książkę. Dokładnie tego naucza mój ojciec. Również BKS Iyengar wziął sobie trochę pozycji, wybrał fragmenty tu i tam. Przypomina to terapię. Jakby każdy miał pomysł na to, co zrobić z tymi pozycjami. Tak więc Ashtanga Yoga w ścisłym rozumieniu jest taka, jak naucza jej mój ojciec. : vinyasy, oddech to właśnie prawdziwa joga ashtanga.

MYŚLISZ, ŻE STWORZYŁ TO KRISCHNAMACHARYA? TO ON UŁOŻYŁ SEKWENCJE?

Tak myślę.

WYDAJE SIĘ INTERESUJĄCE, ŻE DZIEDZICTWO ASHTANGI PRZECHODZI PRZEZ NAUCZYCIELI PROWADZĄCYCH GOSPODARSTWO DOMOWE. ZACHODNIE WYOBRAŻENIE JOGINA PRZYWOŁUJE OBRAZ POSTACI ŻYJĄCEJ W JASKINI, ODRZUCAJĄCEJ CAŁY ZEWNĘTRZNY ŚWIAT.

Właściwie to bardzo ciekawe pytanie. W Indiach jest tak, że naucza się muzyki albo czegoś innego. Rodzina zna muzykę, jej członkowie zostają nauczycielami. W naszym przypadku jest tak samo. Nie trzeba być guru czy żyć w jaskini. Jest to po prostu jeden z zawodów, których się uczymy.

Kapłan uczy swoje dzieci śpiewu, później one stają się kapłanami. Jeśli codziennie śpiewają w domu pieśni każdy uczy się ich już poprzez samo ich słuchanie. Żona potrafi śpiewać, nie musi siadać i zgłębiać książek na ten temat, ponieważ codziennie słucha śpiewu, również dzieci poznają pieśni w podobny sposób. Wiedzą jak nauczać i jak śpiewać – to rodzinne.

GURUJI POWTARZA, ŻE MA TYLKO JEDNEGO GURU. RÓWNOCZEŚNIE JEDNAK POJAWIA SIĘ DZIEDZICTWO GURU RODZINY SANKARACHARYI.

Zgadza się.

CZY MÓGŁBYŚ WYJAŚNIĆ JAKA JEST MIĘDZY NIMI RÓŻNICA?

Między Sanakaracharyą?

CZY MÓGŁBYŚ WYJAŚNIĆ, W JAKIM STOPNIU SANKARACHARYA NALEŻY DO DZIEDZICTWA RODZINNEGO A W JAKI SPOSÓB KRISCHNAMACHARYA JEST GURU JOGI?

Nic nie łączy Krischanamacharyi i Sankaracharyi. Sankaracharya jest guru smartystów (odłam Brahminów akceptujących różne formy Boga – przypis tłumacza). Guru Krischnamacharyi był Ramanujacharya. Widzisz, on był Iyengarem. To inna…jak wy to nazywacie…nie kasta, chodzi o coś innego. Hmmm…Sekta. Tak, zgadza się. Sankaracharya jest guru smartystów. Postępujemy zgodnie z filozofią Sankaracharyi. Niemal wszystko poza joga pochodzi od Sankaracharyi.

TAK WIĘC KRISCHNAMACHARYA JEST GURU GURUJIEGO W KWESTII ASAN ALE NIE FILOZOFII?

Wydaje mi się, że Krischanamacharya podziela filozofię Sankaracharyi. Widzisz guru Krischanmacharyi, Ramanujacharya, był przywódcą religijnym. Są trzy kategorie: Ramanujacharya, Sankaracharya, Madhavacharya – trzech guru.

Sankaracharya reprezentuje szkołę adwajty (monistyczny kierunek wedanty) podczas gdy Ramanujacharya jest wyznawcą wisznuizmu (gałąź hinduizmu, w której Wisznu lub jeden z jego awatarów wielbiony jest jako Bóg – przypis tłumacza). Z kolei Madhavacharya propaguje tak zwaną Madhva Sampradaję (zaprzeczenie monistycznej filozofii Sankaracharyi). Nauczają w odmienny sposób- Ramanujacharya i Madhavacharya nie mówią o jodze, są bardziej duchowi. Tylko Sankaracharya mówi o jodze.

W JAKI SPOSÓB GURUJI PRZEKAZUJE DUCHOWY ASPEKT PRAKTYKI UCZNIOM Z ZACHODU?

Cóż, w gruncie Rzeczy nie akcentuje duchowości, kiedy naucza uczniów z zachodu, bo zbyt dobrze ich zna. Joga jest dla nich czymś nowym. Dlatego właśnie nie chce rozmawiać z nimi o filozofii, jest to dla nich zbyt mylące. Chce, by pomału wykonywali swoja praktykę.

Następnie małymi krokami, wiesz… hinduizm jest bardzo trudny do zrozumienia. Wciąż musisz wchodzić głębiej i głębiej, głębiej i głębiej, to bardzo stara religia. Składają się na nią joga i filozofia a obok nich mnóstwo duchowych rzeczy. Jak każdy rytuał – a nazywamy to rytuałem – trzeba poznawać go w Indiach. O wielu rzeczach nie miałem pojęcia do momentu śmierci mojej matki. Kiedy musiałem zacząć odprawiać samodzielnie rytuały powiedziałem sobie : „Mój Boże, tyle do nauczenia”. Nie ma im końca.

Do uczniów z zachodu trzeba podejść na spokojnie. Tak robi mój ojciec. Praktykuj, nie gadaj. Nie zadawaj pytań. O nie, jesteś tutaj, praktykujesz Karma Jogę, oto co robisz. Skup się wyłącznie na tym. Tak naucza.

POSTRZEGA TO JAKO KARMA JOGĘ?

Karma jest działaniem, tak tłumaczy się jej znaczenie. Karma jest działaniem więc działasz. A kiedy praktykujesz Hatha Jogę, Ashtanga Jogę, Raja Jogę oznacza to , że stopniowo przepalasz swoją karmę. Kiedy kończysz praktykę czujesz się świetnie. Możesz skupić się na innych rzeczach, to kolejny krok.

DLACZEGO TWOIM ZDANIEM GURUJI NIE POŚWIĘCA OBECNIE TYLE UWAGI NAUCZANIU PRANAJAMY?

Cóż, Guruji chce żeby ludzie nauczyli się najpierw asan, opanowali je. Poza tym, z tego co pamiętam, nauczał pranajamy tylko ludzi, którzy mieli problemy takie jak astma. Nawet w Hatha Yoga Pradipice jest napisane, żeby nie wykonywać wszystkich Krij i pranajam jeśli nie jest to konieczne. Wykonuje się je tylko wtedy, kiedy jest to potrzebne. Jeżeli masz jakiś zdrowotny problem, zgoda, rób to. Na problemy z oddechem wykonuj Nauti Kriję. Na problemy żołądkowe wykonuj Dhauti Kriyę. Nie robi się ich jednak codziennie. Kiedy zaczniesz wykonywać je bez potrzeby rozchorujesz się. Najważniejsze jest opanowanie asan – może zająć całe życie. Tak powtarza mój ojciec.

Zwykł mawiać, że w dawnych czasach długość życia ryszich (wyzwolonych mędrców - przypis tlumacza)…(obecnie nie znamy długości swojego życia. Myślimy, że umrzemy w wieku 77 lat, 80 a może 100 lat)…w dawnych czasach nie było długości życia, bo mędrcy mieli wszystko pod kontrolą. Kiedy postanawiali opuścić ciało po prostu to robili. I o to w tym chodzi, kiedy zaczynasz kontrolować swoje ciało następnym krokiem będzie praktyka pranajamy. Twoje ciało będzie pod kontrolą, twój oddech będzie pod kontrolą. Kiedy zaczynasz się kontrolować zajmujesz miejsce kierowcy.

W JAKI SPOSÓB INNE STOPNIE (ANGI) JOGI SĄ UJĘTE W ZNANEJ NAM PRAKTYCE?

Wszystko jest zawarte w Ashtandze. Mój ojciec powtarzał „Nie mów, że medytujesz”. Rozumiesz, medytacja nie jest czymś odrębnym od praktyki, praktyka jest medytacją. Kiedy skupiasz się na oddechu stapiasz się w jedno z praktyką. Jogę nazywa się łączeniem. Przechodzisz cały cykl, robi się coraz goręcej, zaczynasz się pocić, czujesz się naprawdę dobrze, aż wreszcie stapiasz się ze swoją praktyką. Oto cały sekret. Nie możesz powiedzieć „Zrobiłem tę część, zrobiłem tę i jeszcze tamtą” dlatego praktyka to w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach asany a tylko w jednym procencie teoria.

CZY MÓGŁBYŚ OPISAĆ JAK POZNAŁEŚ DAVIDA WILLIAMA?

Dawno temu podróżowałem po Indiach i pewnego razu przejeżdżałem przez Madras. Był tam guru, który mieszkał w Pondicherry, nazywał się Gitananda. Był bardzo dobrym przyjacielem mojego ojca, odwiedzał go w Mysore i zawsze prosił, bym zademonstrował pierwszą serię ashtangi bo bardzo podobało mu się jak to robię.

Podczas każdej wizyty zapraszał mnie do swojego ashramu mówiąc, że będę mógł zostać, jak długo będę chciał. Kiedy byłem w podróży zaproponowałem mojemu przyjacielowi: może powinniśmy odwiedzić Gitanandę. Wybraliśmy się do Pondicherry , do jego ashramu. Gitananda chciał bym został u niego. Powiedział mi „Zostań, jak długo będziesz chciał, proszę tylko byś każdego ranka demonstrował pierwszą serię, trochę na kształt prowadzonej serii. Praktykowałbyś a ludzie podążaliby za tobą” Odpowiedziałem „Zgoda”. Wiesz i tak praktykuję rano. Zamiast praktykować w pokoju mogłem robić to na zewnątrz.

Tego samego dnia zapowiedział „Jogin, syn Patthabi Joisa jest tutaj i będzie was nauczał, pokaże wam Ashtangę”. Byli tam wszyscy ludzie, którzy przybyli by poznawać jogę i filozofię a Gitananda powiedział „Manju będzie praktykował a wy możecie praktykować razem z nim”. Wtedy powiedziałem „Zanim cokolwiek pokażę chciałbym wykonać demonstrację, dzięki niej będziecie wiedzieli co macie robić. Zacząłem demonstrację a wszyscy ludzie na widowni byli pod wrażeniem bo właśnie po coś takiego przyjechali do Indii, ale nie wiedzieli gdzie się udać. Gitananda naucza filozofii ale nie asan. Po demonstracji podszedł do mnie długowłosy gość. Przedstawił się. Nazywał się David Williams, przyjechał ze stanów i zapytał mnie „A tak przy okazji, gdzie się tego nauczyłeś? Właśnie tego szukam. Chcę się tego nauczyć”. Odparłem „Nauczyłem się tego od ojca”. „A gdzie mieszka twój ojciec?” „Mieszka w Mysore”. „Muszę tam jechać i poznać twojego ojca”. Wyjechał jeszcze tego samego dnia, dałem mu adres ojca. Pojechał do niego do Mysore i zaczął się u niego uczyć.

CZY MÓGŁBYŚ POWIEDZIEĆ COŚ O WPŁYWIE TWOJEJ MATKI NA TWOJEGO OJCA.

Jasne, moja mama była podporą mojego ojca. Wspierała go we wszystkim, co robił. Właśnie taka była. Właściwie to ona wybrała mojego ojca. Moja mama zakochała się w nim. Obserwowała jak praktykował jogę w Sanskryt College kiedy była mała. Przychodziła tam codziennie. Wspólnie praktykowali jogę, zakochała się w nim, zbliżyli się do siebie. Któregoś dnia powiedziała swojemu ojcu, że już znalazła dla siebie męża. Jej ojciec wybuchnął śmiechem, zapytał „Któż to taki”? „Ten chłopak który wykonuje wszystkie te asany”. Mój dziadek zaproponował „Czemu go nam nie przedstawisz?” Poprosiła mojego ojca, żeby odwiedził moich dziadków. Poszedł z nią, przedstawiono mu wszystkich. Mój dziadek spojrzał na niego i powiedział „O tak, on zajmie się moją córeczką. Wygląda na bardzo silnego” [śmiech]

Tak się zaczęło, wyszli za siebie. Wszystko sobie ułożyli. Mój ojciec był dość trudnym człowiekiem ale zawsze go wspierała. Wspierała go, gdzie tylko się dało, odegrała kluczową rolę w życiu mojego ojca. Bardzo nam jej brak.

CZY NAUCZAŁ JEJ ASHTANGI?

Tak. Wspólnie praktykowali jogę. Zdarzało się, że dawała demonstracje w szkole Krischnamacharyi . Była bardzo, bardzo mocna.

JAKĄ ATMOSFERĘ TWORZYŁA W WASZYM DOMU?

Fantastyczną, zawsze była spokojna, zabawna – miała bardzo dobre poczucie humoru, przeważnie do wszystkiego podchodziła na luzie. Dlatego też mojemu ojcu tak bardzo jej brak, zdarza mu się ulegać emocjom, które ona zawsze studziła. Była fantastyczną osobą, bardzo kochającą i troskliwą.

SHARATH I SHEMIE POWTARZALI, ŻE GURUJI BYŁ DLA NICH OJCEM, BO ICH OJCIEC BYŁ BARDZO DALEKO. WYGLĄDA NA TO, ŻE NAPRAWDĘ SIĘ O NICH TROSZCZYŁ.

Zgadza się, mój ojciec jest wspaniałym ojcem. Bardzo o nas dbał. Gdy moja matka chorowała – gotował dla nas. Równocześnie troszczył się o moją matkę. Kiedy chorowała przejmował jej obowiązki – pranie, zmywanie naczyń. Przynosił jej jedzenie do łóżka. Byli sobie bardzo oddani.

CZY PRZYPOMINASZ SOBIE HISTORIĘ, KTÓRA ILUSTROWAŁABY CHARAKTER TWOJEGO OJCA?

Hmmm, moja mama cały czas go poprawiała…mój ojciec czasami jakby przestawał myśleć. Uczył jogi w samych gatkach i zdarzało mu się wyjść ze szkoły, stanąć na ulicy i rozglądać się. Nie zdawał sobie sprawy, że jest tylko w bieliźnie. Moja mama wołała „Wracaj, no już, wracaj tu! Gdzie się wybierasz?” Nigdy nie pozwoliła mu pójść dalej. Zwykł odpowiadać „Ah wyszedłem tylko się rozejrzeć”. „Za czym będziesz się rozglądał? Wyszedłeś, żeby się pokazać, jaki jesteś wspaniały. Wracaj do środka”. Mój ojciec patrzył na nią, robił „Grrrr” i wracał do szkoły. Bardzo nas to bawiło.

PAMIĘTAM, JAK OPOWIADAŁEŚ, ŻE KIEDYŚ WYBRAŁEŚ SIĘ DO KINA, WRÓCIŁEŚ O DZIESIĄTEJ WIECZOREM A O N OCZEKIWAŁ, ŻE ZADEMONSTRUJESZ ASANY.

Zgadza się. Pewnego razu wybrałem się z przyjacielem do kina – zazwyczaj chodziliśmy na wieczorne seanse – po seansie wróciłem do domu bardzo zmęczony. Byłem tak wyczerpany, że chciałem od razu iść do łóżka. Było około dziesiątej, dziesiątej trzydzieści wieczorem. Wracam nocą do domu i i zastaję wszystkich tych ludzi z Pondicherry – Gitanandę i jego towarzyszy. Wszyscy czekają a mój ojciec powtarza „Za chwilę będzie tu mój syn, zrobi dla was demonstrację.” Wszyscy siedzą i czekają, ja wchodzę do domu. Mój ojciec pyta „Gdzie byłeś? Chodź tutaj”. Pytam go, w czym rzecz. Odpowiada „Dasz demonstrację” Zapytałem „Że co? Mam teraz dać demonstrację?”. Odpowiedział „Tak, wszyscy na ciebie czekają”. Musiałem rozebrać się, założyć strój do jogi i rozpocząć demonstrację. Następnego dnia powiedziałem ojcu „Nigdy nie powinieneś zgadzać się na podobne rzeczy” [śmiech].

CZY MYŚLISZ, ŻE STAŁ SIĘ MNIEJ WYMAGAJĄCY?

Nie, nie. Mój ojciec? On się nie zmienia. [śmiech].

Ashtanga z Manju Jois, Warszawa 5-11 lipca 2010

Paweł Witkowski INTools