Wywiad z Nancy Gilgoff | Ashtanga Yoga

Wywiad z Nancy Gilgoff

Autor: 
Guy Donahaye
Tłumaczenie: 
Łukasz Przywóski

Wywiad z Nancy Gilgoff, przeprowadzony w 2001 roku w Vermont przez Guy Donahaye'a. Wywiad ten jest częścią książki „Guru Purunima” przygotowywanej dla uczczenia pamięci Sri K. Pattabhi Joisa. Więcej informacji można znaleźć na stronie Guy Donahaye'a: aysnyc.org

 

Nota biograficzna: Nancy Gilgoff zaczęła praktykować Ashtangę u Sri K. Pattabhi Jois'a w wieku 23 lat. Praktykuje ponad trzydzieści lat i niemal tyle samo czasu przekazuje swoim uczniom nauki Pattabhi Joisa. Prowadzi szkołę Ashtangi na Maui, prowadzi warsztaty na całym świecie.

 

KIEDY PO RAZ PIERWSZY SPOTKAŁAŚ PATTABHI JOISA?

Było to trzydzieści lat temu. Wraz z Davidem Williamsem podróżowałam po Indiach. Pojechaliśmy do Ashramu w Pondichery w południowych Indiach, aby dowiedzieć się gdzie udał się przyjaciel Davida Norman Allen. A Norman trafił na Pattabhi Joisa więc podążyliśmy śladami Normana i trafiliśmy do Mysore. Miałam dwadzieścia cztery lata i nie miałam absolutnie żadnych oczekiwań poza podróżowaniem po świecie. Kiedy trafiliśmy do Mysore zostaliśmy szybko przyjęci przez rodzinę tego człowieka. Praktyka i to kim był oczarowały mnie.

JAKIE WYWARŁ NA TOBIE PIERWSZE WRAŻENIE?

Postrzegałam go jako otwartego, przyjaznego człowieka, obok którego najzwyczajniej w świecie lubiłam przebywać. Ufałam mu i lubiłam go jako człowieka. W tamtych czasach nie miałam pojęcia o jodze. Więc po prostu poddałam się temu przyjaznemu człowiekowi, który chciał ze mną pracować. Guruji pomógł mi w praktyce i w staniu się tym, kim miałam się stać.

 

ZACZĘŁAŚ UCZYĆ SIĘ U NIEGO ZARAZ PO WASZYM PIERWSZYM SPOTKANIU?

Tak, spotkaliśmy go i powiedział, byśmy wrócili następnego dnia. Przyszliśmy rano a on zaczął uczyć nas Powitania Słońca A.

CZĘSTO SŁYSZAŁEM, JAK GURUJI POWTARZA, ŻE NAUCZA „PRAWDZIWEJ”, „ORYGINALNEJ” JOGI ASHTANGA. JAK WSPOMINASZ GURUJI’EGO JAKO NAUCZYCIELA „PRAWDZIWEJ” JOGI?

Czym jest prawdziwa joga? (śmiech). Moje doświadczenie z Pattabhi Joisem jako nauczycielem jest – naprawdę jest – moim doświadczeniem. Kiedy go spotkałam byłam raczej chorowita, dość słaba, miewałam migrenowe bóle głowy. W ciągu czterech miesięcy przebywania z nim poczułam się lepiej. Nie miałam pojęcia czym jest joga. Nigdy nie oczekiwałam zdrowotnych korzyści.

Jeśli chodzi o praktykę jogi to przez lata uczenia się z nim przeprowadziłam małe dochodzenie i mogłabym powiedzieć, że jego wiedza jest prawdziwa. Uważam go za najlepszego nauczyciela asan na świecie…przynajmniej dla mnie. Z pewnością poprowadził mnie przez mój zapał i okazał wiele współczucia nauczając mnie. Pomógł mojemu ciału ozdrowieć na tyle, bym mogła odbywać bardziej zaawansowane praktyki jogiczne.

Kiedy spotkałam go po raz pierwszy powiedział , że mój system nerwowy jest bardzo slaby i dlatego miewam bóle głowy. Co więcej od razu wskazał mi, z którego miejsca pleców, moich dolnych pleców, gdzie nic mi nie dolegało pochodzą moje bóle głowy. Pomyślałam, że to dość ciekawe. Myślałam, że to było najprawdopodobniej…nie wiedziałam czy ma rację czy też nie, po prostu myślałam, że to ciekawe. W miarę upływu lat zrozumiałam dlaczego to powiedział i rzeczywiście miałam miażdżycowe stwardnienie naczyń ale cały ból manifestowal się w górnych partiach mojego ciała.

 

DLACZEGO GURUJI PODKREŚLA ZNACZENIE PIERWSZYCH TRZECH STOPNI JOGI A ZWŁASZCZA TRZECIEGO (ASANA) JAKO PUNKTU WYJŚCIA?

Praktyka, płomienna praktyka ashtangi, której naucza Pattabhi Jois służy ozdrowieniu ciała. Rozumiem to w ten sposób, że pozwala nam rozwinąć siłę niezbędną do bardziej zaawansowanych praktyk. Większość ludzi rozpoczyna praktykę asan z ciałem, które nie jest w stanie wytrzymać intensywnej pranajamy i wewnętrznego ognia potrzebnego do tych zaawansowanych praktyk. Powiedział mi, że potrzeba dziesięciu lat praktyki tych serii asan zanim będzie mógł zacząć nauczać medytacji i, w wypadku niektórych osób, pranajamy, ale zdecydowanie medytacji.

 

CZY W SWOIM NAUCZANIU MÓWI O KOLEJNYCH STOPNIACH JOGI CZY TEŻ PRZYCHODZI TO PÓŹNIEJ?

Nie mówi wiele o pozostałych. Zaczął nauczać mnie pranajamy w trakcie trzeciego miesiąca mojego pobytu u niego. Teraz naucza jej znacznie później. W gruncie rzeczy rzadko i mało z kim porusza ten temat. Zostawia to do odkrycia na własną rękę, tak by ludzie sami znaleźli swoją drogę do tych praktyk. Zastanawiałam się nad tym przez lata i w końcu zrozumiałam, że jego specjalnością są asany i naucza ich w cudowny sposób. Myślę, że zachował się bardzo rozsądnie skupiając się na tym, co robi tak dobrze i pozwalając by reszta praktyk rozwinęła się u ludzi w sposób naturalny. Podejmie dyskusję na każdy temat, ale wpierw trzeba go zapytać. W innym wypadku po prostu przebywając z nim i wykonując poprawnie praktykę z czasem poznamy kolejne stopnie jogi.

 

GURUJI WYWODZI SIĘ Z LINII PANÓW DOMU, CO JAK SĄDZĘ MOŻE KOLIDOWAĆ Z ZACHODNIM WYOBRAŻENIEM JOGINA MEDYTUJĄCEGO W JASKINI I ROBIĄCEGO NIE WIADOMO CO. JAK WAŻNE JEST ŻYCIE RODZINNE W SYSTEMIE, KTÓREGO NAUCZA GURUJI? W JAKI SPOSÓB WPŁYWA TO NA JAKOŚĆ JEGO PRAKTYKI?

Rodzina jest dla niego szalenie ważna. Jego rodzina, jego najbliższa rodzina jest sednem jego życia, tak sądzę. Ponadto jego rodzina rozciąga się na nas wszystkich, jego uczniów. Myślę, że większość ludzi decyduje się prowadzić dom. Jest niewiele osób, które się tego zrzekną i tak powinno być. Gdyby ludzie nie zakładali rodzin rasa ludzka przestała by istnieć. Istnieje sposób bycia w codziennym życiu rodzinnym, który ma w sobie współczucie i miłość, myślę, że tego naucza swoim przykładem. Jego rodzina jest bardzo kochająca. Obdarza tym uczuciem innych ludzi i pozwala im być bardzo blisko.

 

CZY TAK NAUCZA JAM I NIJAM?

Być może. Zdecydowanie rzadko naucza słowami. Będąc z nim uczysz się, kim jest, jak reaguje i jak traktuje ludzi obserwując jego czyny. Nie da ci zbyt wiele informacji ustnych. Myśleliśmy, że wynika to z jego braku znajomości języka angielskiego, ale nie, mówi po angielsku bardzo dobrze mimo że wciąż w nim nie konwersuje. Jeśli zada mu się wprost jakieś pytanie zadziwiające jest , ile posiada wiedzy na różne tematy. Z tym że ktoś musi zadać mu właściwe pytanie.

 

JEST TO OCZYWIŚCIE W JAKIŚ SPOSÓB PRZEMYŚLANE?

Sama nie wiem, musiałbyś go zapytać. Wiesz, byłam u niego ostatnio i mój przyjaciel który jest fantastycznym fizjoterapeutą zadał mu pytanie dotyczące ciała i wdali się w dyskusję, która wprawiła nas w zdumienie. O czym oni rozmawiają? Oddawali się wymianie zdań, która była tak głęboka i tak pięknie wyglądali w niej pogrążeni. Obydwaj byli bardzo podekscytowani i zagłębieni w dyskusję ale większość z nas nie miała pojęcia o czym rozmawiali. To przekraczało naszą zdolność pojmowania. Podobnie jest z jego studiami sanskrytu i sutr, czy innych rzeczy, jest w nich bardzo uczony ale jest bardzo niewielu ludzi, którzy mogą z nim rozmawiać na te tematy. Jest bardzo niewiele osób, które to rozumieją. Nie rozmawia się o rzeczach, o których nie ma się wiedzy albo z ludźmi, którzy nie będą w stanie ich pojąć. Należy zadać właściwe pytanie aby uzyskać właściwą odpowiedź.

 

NA KONIEC CHCIAŁEM ZAPYTAĆ JAKIE BĘDZIE DZIEDZICTWO ZOSTAWIONE PO NIM, GDY ODEJDZIE? CO PO NIM ZOSTANIE?

Wszystko, wszyscy praktykujący będą to dalej robić. Myślę, że wszyscy ludzie, którzy wykonywali praktykę stanowią część wspólnego dziedzictwa. W ramach każdej praktyki są różni ludzie którzy będą przekazywać jej formę. Zapytałam kiedyś mojego nauczyciela Baba Hare Dasa: „Co uczniowie zawdzięczają nauczycielowi?”. Odpowiedź brzmiała ”że wykonują swoją praktykę”. I myślę, że dziedzictwo jogi, jedyny powód dla którego wciąż ją praktykuję wynika głównie z tego, że robiło to wiele, wiele osób przede mną, przed Pattabhi Joisem, przed Krischnamacharyą. Stworzyli to dziedzictwo, które możemy przyjąć za swoje i rozwijać się wraz z nim.

Paweł Witkowski INTools