Autor:
R. Alexander Medin, opracowanie: Deirdre Summerbell
Tłumaczenie:
Janek Kłoczko i Łukasz Przywóski
Wywiad według jednego scenariusza ze
 |
 |
 |
|
Sri T.K.V. Desikacharem |
Sri B.K.S. Iyengarem |
Sri K. Pattabhi Joisem |
JOGA DZISIAJ
CZY LUDZIE ZACHODU MOGĄ KIEDYKOLWIEK ODDAĆ SPRAWIEDLIWOŚĆ WIELKIEJ TRADYCJI JOGI?
Desikachar: Sądzę, że są pewne straty, ale jestem bardzo zbudowany oddaniem ludzi Zachodu, a także uwagą i troską niektórych ludzi. Wiem, że joga stała się biznesem i przelicza się ją na pieniądze. Ma to miejsce nawet w Indiach. Niezależnie od tego jest tam paru prawdziwych nauczycieli. A dla mnie, jako Hindusa, Zachód stanowi model działania, w który bardzo wierzę. Wiatr wieje tu z Zachodu i bardzo się z tego cieszę, bo spośród najlepszych ludzi, jakich kiedykolwiek spotkałem, wielu pochodziło z Zachodu. Mam również nadzieję, że mistrzowie jogi na Wschodzie i Zachodzie, niezależnie od praktykowanej formy jogi, mogą ją odmienić. Nie powinni to być tylko Hindusi. Duch jogi mówi sam za siebie. Możemy teraz obserwować to na polu uzdrawiania. Co jest tak fantastyczne, tak ważne, to fakt, że ludzie otwierają się na zdrowotne korzyści z jogi. W dzisiejszych czasach do naszego centrum przychodzą nawet lekarze medycyny. Ale joga to również relacja międzyludzka, nie ruch masowy. Jest to kontakt między indywidualnymi ludźmi a nie komercjalizacja. To, co się dzieje na Zachodzie, to niestety szerokie generalizacje i uczenie informacyjne, a tylko w niewielkim stopniu bezpośredni kontakt. A uczniowie naprawdę muszą znać wartość osobistej relacji.
Iyengar: Bardzo ciekawie było obserwować to, że kiedy joga po raz pierwszy dotarła na Zachód, nikt o niej nie wiedział i nie budziła żadnego szacunku. A potem stopniowo zacząłem pokazy, świadomość zaczęła rosnąć. Dałem ponad 10 tysięcy pokazów, trzygodzinnych – możecie spytać ludzi! Ten styl osobistego pokazywania, który opracowałem, kultywował w ludziach zainteresowanie. I to nie kwestie duchowe – nie mówienie, że robiąc tak czy tak, osiągną określone korzyści – nie, to moje bezpośrednie pokazy przyciągnęły ludzi. A teraz, pięćdziesiąt lat jogi na Zachodzie spowodowały, że joga rozrosła się i rozwinęła. Ale to ja przekazałem jogę masom. Nigdy tego nie ukrywałem. Tak, uczyłem sławnych ludzi, Yehudiego Menuhina i Krishnamurtiego, ale nauczywszy ich, zrozumiałem, że każdy potrzebuje jogi, niezależnie od pochodzenia. Są pewne ludzkie wartości w zwykłych ludziach, które nie wymagają bycia filozofem ani kimś wybitnym, by człowiek mógł rozwinąć swój potencjał. Tak więc ja przyniosłem ludziom jogę i teraz ziarno, które zasiałem, daje owoce i mnoży się. Joga żyje. Może iść dalej przez wieki. Ale nie sądzę, że temat jogi jest czymś, co należy do mnie. Jest to coś, co nadal żyje w poszczególnych ludziach. Tak, było wielu mahariszi i wielkich ludzi w przeszłości, ale joga, do której teraz dochodzimy, jest tym, co mamy i tym, co w nas żyje.
Pattabhi Jois: Joga jest bardzo dobra, jeżeli jest nauczana we właściwy sposób. Niestety wielu ludzi Zachodu więcej myśli o zarabianiu pieniędzy, niż o nauczaniu właściwą metodą. Nie wiem, jak może to być korzystne dla ludzi. Kiedy joga służy tylko biznesowi, jest bezużyteczna. Ludzie oferują piętnastodniowe kursy, nawet tygodniowe kursy na nauczyciela jogi [śmiech]. Nie mam pojęcia, jak to może być dobre dla jogi.